Logowanie użytkownika:
login
hasło
reklama
/ Osób przebywających obecnie na stronie:

Piątek w NBA - zapowiedź

4 marca 2011, 20:50; kategoria: NBA; autor: Kosma Bisanz
Piątek w NBA przyniesie nam historyczny mecz NBA w Europie, kiedy to w Londynie Nets zmierzą się z Raptors. Nie ma się jednak co oszukiwać - najciekawszy mecz tej nocy czeka nas o 3:30, gdy na parkiet wyjdą koszykarze Spurs i Heat.





vs


Ekipa legitymująca się aktualnie najlepszym bilansem, i najlepszy zespół minionej dekady przeciwko drużynie, która w tym roku na te miana zaczęła dopiero pracować. Będzie to pierwsze spotkanie obu zespołów w tym sezonie, następne - już za 10 dni.

Spurs przystąpią do meczu osłabieni brakiem Tony'ego Parkera, którego nie zobaczymy raczej wcześniej niż w połowie miesiąca, nie powinno to jednak odcisnąć wyraźnego piętna na gospodarzach, których pierwszą piątkę uzupełnił w miejsce Parkera George Hill, jedno z objawień drużyny Poppovicha w tym sezonie. Spurs w ostatnich meczach wyjazdowych nie zachwycili (porażka z Memphis, +10 z Cavaliers), jednak w AT&T Center możemy ponownie spodziewać się "Ostróg" w najlepszym wydaniu. W tej hali Spurs notują przytłaczający wręcz bilans 28-2, przy czym ostatnia porażka z Dallas miała miejsce 27 listopada, od tamtego momentu gospodarze zwyciężali tu w 21 kolejnych meczach. Tylko 3 wygrane dzielą Spurs od pobicia rekordu kolejnych domowych wygranych, jaki w ubiegłym sezonie ustanowili Cavaliers. Warto jednak wrócić do osoby Geroge'a Hilla. 45% z gry, 40% za trzy, 87% na linii - to imponujące średnie tego rzucającego obrońcy w tym sezonie. Co ciekawe, dziś teorytycznie mamy dużo większą szansę zobaczenia Hilla w jego najlepszym wydaniu, bowiem jego i tak już imponujące statystyki są w obecnych rozgrywkach znacznie okazalsze właśnie u siebie - 48% z gry, 47% za trzy i o blisko 4 punkty zdobywane więcej w AT&T Center robią wrażenie. Oczy kibiców Spurs skupią się jednak na Manu Ginobilim, przed którym to chyba najtrudniejszy sprawdzian w tym sezonie. Po utracie Parkera spadła na niego rola lidera najlepszego zespołu NBA, z której póki co wywiązuje się średnio - w dwóch ostatnich meczach zdobywając razem 22 oczka (8/18 z gry, 1/7 za trzy).

Miami Heat to jak dotąd kolos na glinianych nogach. Glinianych zwłaszcza wtedy, gdy "Żarom" przychodzi się mierzyć z rywalami o dodatnim bilansie, z którymi to bilans Heat wynosi w tej chwili 14-16. Bilans ten pogorszyli w ostatnim czasie Knicks i Magic. 2 razy Miami odskakiwało tym rywalom na dwucyfrową różnicę punktów, 2 razy ostatecznie przegrywało, w dodatku przed własną publiką. Wczoraj nie niewiele zdało się już 15-punktowe prowadzenie z Magic, którzy kanonadą trójek (16-29) dokonali niecodziennej rzeczy, odrabiając stratę wynoszącą już 24 oczka. Taka ilość trafień za trzy Magic może niepokoić szkoleniowca Erika Spoelstrę przed dzisiejszym meczem, w którym to przyjdzie mu się zmierzyć z najlepszą drużyną w tym elemencie - Spurs rzucają na dystansie z blisko 40% skuteczności. O kalendarzu Miami pisałem już w poprzedniej zapowiedzi - lwią część lutowych wygranych stanowią mecze z przeciętniakami, dlatego nie ma chyba sensu przytaczanie ostatnich serii zwycięstw Miami. Można za to wytknąć LeBronowi Jamesowi niemoc w końcówkach ostatnich spotkań z "kontenderami". Chicago, New York, Orlando - w decydujących akcjach każdego z tych spotkań James miał szanse przynajmniej doprowadzić do dogrywki, jednak jego rzuty dystansowe ani razu nie znalazły drogi do kosza, co nie było przypadkiem, bowiem skuteczność LBJ-a w ostatnich 10 meczach zza łuku to ledwie 22%. Dziś do wygranej na parkiecie Spurs potrzebne będzie tez przełamanie Chrisa Bosha, który wciąż nie pozbierał się po feralnym meczu z Bulls (1-18, drugi najgorszy wynik w historii ligi!), i w kolejnych 4 meczach rzuca z 31% skuteczności.

Typ: San Antonio




źródło: własne


Komentarze:
Brak komentarzy

Nick: 9473 (przepisz kod):
Projekt graficzny: Mateusz Jakubowski, Kodowanie: Piotr Fert, CMS: demstudio.pl
Wszelkie prawa zastrzezone przez USSports.pl (2007-2011) / stat4u