Zapowiedź PlayOff : Canucks vs. Blackhawks
13 kwietnia 2011, 22:00; kategoria: NHL; autor: Artur Brzuśkiewicz
Postseason dopiero się rozpoczyna, a już mamy prawdziwy szlagier. Rywalizacja Vancouver Canucks z Chicago Blackhawks to bez wątpienia hit pierwszej rundy fazy playoff NHL. Spotyka się najlepsza ekipa sezonu regularnego z aktualnym obrońcą Pucharu Stanleya, który dostał się do drugiej fazy rozgrywek „kuchennymi drzwiami”, dzięki uprzejmości Dallas Stars. Wydaje się, że takie rozwiązanie nikomu nie było na rękę. Detroit chciało za wszelką cenę wygrać ostatni mecz z Chicago, aby wyeliminować obrońców Pucharu. Vancouver kibicowało Dallas, ponieważ przeciwko Gwiazdom szykowało się szybkie 4-0, a Chicago to ekipa mogąca namieszać i pójść drogą Philadelphii Flyers z poprzednich playoffs. Kibice się cieszą, ponieważ szykują się naprawdę świetne mecze, ale po kolei. Te ekipy spotykały się ze sobą w półfinałach playoffs Konferencji Zachodniej w dwóch ostatnich sezonach i w obu przypadkach Chicago kończyło marzenia Canucks o Pucharze Stanleya. Teraz znowu trafiają na siebie, ale mimo iż są to te same ekipy to jednak trochę inne. Do rywalizacji w postseason przystępują z zupełnie innej pozycji niż ostatnio. To wszystko sprawiło, że Canucks zdobyli Presidents' Trophy, czyli nagrodę dla najlepszej ekipy sezonu regularnego. Gorzej w 1. rundzie playoffs trafić chyba jednak nie mogli. To prawda, że Chicago Blackhawks zawdzięcza udział w 2 fazie rozgrywek nieporadności Dallas. To prawda, że sezon regularny był dla nich prawdziwą katorgą. Trzeba jednak zaznaczyć, że prawdą jest również to, że mogą znowu wszystkich odprawić z kwitkiem.
Regular season:
Vancouver przeszło sezon regularny "jak burza", zdobywając aż 117 punktów i drugie San Jose wyprzedzając o 15 oczek. Tak duża przewaga pozwoliła im w ostatnim czasie nieco zwolnić tempo, aby nabrać niezbędnej świeżości na najważniejsze mecze sezonu. Do rywalizacji przystępują z uprzywilejowanej pozycji, ale też oczekiwania wobec nich są ogromne. Kolejny raz kapitalnie grali na swoim lodowisku notując bilans 27-9-1-2 (last season: 30-8-1-2), ale do tego znacznie poprawili grę na wyjazdach notując bilans 27-10-3-1 (last season: 19-20-0-2). W porównaniu do poprzedniego sezonu zespół ten został znacząco wzmocniony, zwłaszcza w obronie i teraz dysponuje jedną z najlepszych linii defensywnych ligi. Przyszli przede wszystkim Keith Ballard z Panthers i Dan Hamhuis z Nashville, którzy na pewno są w czołówce defensorów NHL. Dodatkowo wzmocniona została ofensywa Canucks poprzez pozyskanie Manny'ego Malhotry (nie zagra w playoffs), Chrisa Higginsa, Jeffa Tambelliniego i Raffi Torresa (nie zagra w 2 pierwszych meczach z Blackhawks). Odeszli natomiast m.in. Pavol Demitra, Kyle Wellwood, Steve Bernier czy Andrew Raycroft, czyli gracze nie stanowiący o sile Canucks, no może poza Demitrą. Vancouver strzelało średnio najwięcej goli (3,15), traciło ich najmniej (2,20), było najlepsze w PP (24,3%), strzelił najwięcej goli w PP (72), było trzecią ekipą ligi w PK (85.6%). To wszystko jednak może teraz nic nie znaczyć w starciach z Chicago, które to stać na postawienie się ekipie Canucks. Chicago zdobyło Puchar Stanleya kosztem ogromnych pensji dla wszystkich graczy, co zrodziło konieczność pozbycia się niektórych graczy w celu utrzymania w ekipie największych gwiazd. W poprzednich playoffs Chicago miało niesamowicie mocną kadrę, gwiazdy był wspomagane przez świetnych graczy z drugiego planu. Przede wszystkim eksplodował talent Antti Niemiego i Dustina Byfugliena. Niemi w bramce wygryzł ze składu Cristobala Hueta i playoffs to był jego popis, grał kapitalnie zadziwiając wszystkich. Byfuglien, nominalny obrońca, który może grać także jako prawoskrzydłowy, był najskuteczniejym graczem Blackhawks w drodze po Puchar. W 22 meczach strzelił 11 goli dokładając 5 asyst. Wspólnie z Krisem Versteegiem (6G+8A w zeszłorocznych playoffs) był nieoceniony w powerplayu, a teraz niestety obaj graja już w innych ekipach. Ekipę opuścili także inni ważni gracze drugiego planu, jak Andrew Ladd, John Madden czy Ben Eager. Wydaje się, że obecnie zaplecze Blackhawks jest nieco słabsze i wszystko będzie zależeć od postawy gwiazd ekipy. W regular season Chicago zgromadziło zaledwie 97 punktów (112 w poprzednim sezonie i 2. pozycja w playoffs), grali słabiej u siebie 24-17-0 (poprzedni sezon: 29-8-4) i na wyjeździe 20-12-9 (last season: 23-14-4). Nadal sporo strzelali, ale grali zdecydowanie gorzej w obronie.
Goalies:
Vancouver w tej chwili według mnie, oprócz Bruins, ma najlepszy duet bramkarski w lidze. Luongo to oczywiście klasa sama w sobie, złoty medalista z Vancouver, pierwszy goalie Kanady na tym turnieju. W tym sezonie wreszcie miał godnego siebie zmiennika, przez co nie musiał rozgrywać prawie wszystkich meczów i do fazy playoff przystąpi na pewno wypoczęty, a właśnie zmęczenie było według wielu fachowców głównym powodem słabej postawi Roberto w poprzednich playoffs. Teraz rozegrał "tylko" 60 spotkań, co przy liczbach z poprzednich sezonów (68,73,76), rzeczywiście stanowi sporą różnicę. Ogólnie zanotował bilans 38-15-7, 4 SO, .928 SV i 2.11 GAA (najlepszy wynik w karierze). Oczywiście Luongo będzie starterem ekipy Canucks w playoffs. Luongo mógł odpoczywać zdecydowanie częściej, ponieważ ze świetnej strony pokazał się Corey Schneider, dla którego był to pierwszy poważny sezon w barwach Canucks. W poprzednich dwóch, w których grał, łącznie wystapił tylko 10 razy, a teraz dostał już 22 starty. Ogólnie zanotował bilans 16-4-2, 1 SO, .929 SV i 2.23 GAA, w niektórych meczach bronił naprawdę genialnie. Tymczasem w Chicago goaltending to spore zmartwienie. Niemi i Huet odeszli z klubu, a ściągnięcie Marty’ego Turco z Dallas Stars okazało się kompletnym nieporozumieniem. Turco zaliczył fatalny sezon z bilansem 11-11-3, 1 SO, .897 SV i .3.02 GAA i w trakcie sezonu stracił pozycję bramkarza nr 1 na rzecz Coreya Crawforda, dla którego podobnie jak dla Schneidera, jest to pierwszy poważny sezon w barwach Blackhawks. W poprzednich 3 sezonach zagrał łącznie tylko 8 spotkań, na co dzień grając w AHL. W tym sezonie zanotował bilans 33-18-6, 4 SO, .917 SV i 2.30 GAA. Wszyscy liczą, że pójdzie tą samą drogą co Niemi i playoffs będą należeć do niego, ale będzie o to bardzo trudno. Patrząc jednak obiektywnie dwójka bramkarzy zdecydowanie lepsza po stronie Vancouver.
Defence:
W mojej ocenie ekipa Canucks dysponuje obecni e najlepszą szóstką podstawowych obrońców w lidze. Tak wyrównanej formacji nie ma żaden inny klub. Przez cały sezon, akurat w formacji defensywnej, Vancouver było nękane przez liczne kontuzje, przez co rzadko zdarzało się, że wszyscy ci gracze występowali jednocześnie, ale teraz wszyscy są zdrowi i gotowi do gry. Christian Ehrhoff, Alexander Edler, Dan Hamhuis, Sami Salo, Kevin Bieksa i Keith Ballard stanowią ogromny atut tej ekipy i nie ma się co dziwić, że stracili najmniej goli. Dio tego niezwykle przydatni w liczebnych osłabieniach są tacy napastnicy jak Ryan Kesler czy Manny Malhotra, którzy świetnie potrafią niwelować przewagę zawodnika u przeciwników. Vancouver zaczęło bronić agresywnie już w tercji rywali, ograniczając przez to dostęp do swojej bramki i liczbę strzałów oddawanych przez rywali. Natomiast w ekipie Chicago z obroną wcale nie jest tak źle, jak wskazywałaby na to pozycja czy liczba straconych goli. Cały czas w tej ekipie grają najlepszy obrońcy Kanady, podstawowa dwójka z IO w Vancouver, zdobywcy Norris Trophy dla najlepszego obrońcy ligi, czyli Duncan Keith i Brent Seabrook. Do tego jest świetny Brian Campbell, którego trochę zastopowały kontuzje, ale ciągle zalicza się do najlepszych obrońców ligi. Jest Niklas Hjalmarsson, młody Nick Leddy, czy pozyskany Chris Campoli, który wiele wnosi do ofensywy Blackhawks. W zasadzie jeśli chodzi o samych obrońców i wyłącznie ich grę obronną to Chicago wiele się nie zmieniło w stosunku do poprzedniego sezonu. Dwójka Keith-Seabrook, która będzie stanowić pierwszą linie obrońców w playoff, to dla mnie najlepsza para ligi. Patrząc jednak przekrojowo na całą szóstkę obronną, wyżej należy ocenić Canucks.
Ofence:
W obu ekipach status quo w tej formacji zostało zachowane i nadal prym wiodą ci sami zawodnicy. W Vancouver oczywiście są to bracia Sedin, a także Ryan Kesler i Alexander Burrows. Henrik Sedin jest najlepiej asystującym graczem ligi (75), natomiast Daniel Sedin najlepiej punktującym graczem NHL (104). Świetny sezon rozegrał Kesler (41G+32A). Do zdrowia w trakcie sezonu powrócił Burrows, który w poprzednim sezonie świetnie radził sobie w linii z Sedinami. Teraz dołożył 26 goli i 22 asysty. Nie należy zapominać także o Maysonie Raymondzie i Mikaelu Samuelssonie, który gra nieco słabiej niż w poprzednim sezonie, ale to ważny gracz dla Vancouver. Ściągnięcie takich graczy jak Manny Malhotra, Raffi Torres, Chris Higgins dało Vancouver większe pole manewru z przodu. Jeśli chodzi jednak o formację ofensywną wyżej cenię ekipę Chicago. Pierwszą linię na playoff będzie stanowić trójka graczy wybrana spośród czwórki Patrick Sharp, Jonathan Toews, Patrick Kane i Marian Hossa. Gracze niezwykle kreatywni, świetnie się rozumiejący, doświadczeni w decydujących starciach. Chicago przewagę ma jednak jeśli chodzi o graczy z drugiego planu. Jest świetny Dave Boland, a także Tomas Kopecky, pozyskany z Panthers Michael Frolik, ściągnięty z Oilers Fernando Pisani, Troy Brouwer czy Viktor Stalberg. Jeśli chodzi o ofensywę to oczywiście kluczowymi graczami Vancouver są bracia Sedin i od ich postawu zależy gra Vancouver do przodu, to się nie zmieni. Tymczasem w Chicago numerem 1 obecnie jest Patrick Sharp. Center Chicago rozgrywa obecnie najlepszy sezon w karierze i naprawdę gdyby reszta kolegów się dostosowała poziomem to nie widzę w tej rywalizacji Vancouver.
Historia spotkań:
Jak już mówiłem Vancouver nie mogło gorzej trafić w pierwszej rundzie. Chicago im średnio pasuje, czego dowody mieliśmy w poprzednich playoffach, a także w tym sezonie. W tym sezonie to Chicago było sprawcą najwyższej porażki Canucks w sezonie regularnym. Upokorzyli oni Vancouver na ich terenie wygrywając aż 7-1. Fatalnie wtedy zagrali obaj bramkarze Canucks, Luongo 16/20, Schneider 18/21, natomiast kapitalny mecz rozegrał Crawford 27/28. W Drugim meczu u siebie Vancouver wygrało ledwo 4-3. W poprzednich playoffach Vancouver przegrało wszystkie 3 mecze u siebie z Chicago. To pokazuje, że przewaga własnego lodu może wręcz zaszkodzić Vancouver, ponieważ oni od dłuższego czasu kompletnie nie potrafią grać z Chicago u siebie. road team wygrał 6 z 8 ostatnich starć pomiędzy tymi ekipami, do tego underdog wygrał także 6 z 8 ostatnich gier między nimi.
Braki kadrowe:
Jeśli chodzi o osłabienia to gorzej to wygląda u Canucks. Na pewno do końca sezonu nie zagra Manny Malhotra, co jest sporym osłabieniem tej ekipy. Manny dużo dawał tej ekipie zarówno w ofensywie jak i defensywie. W pierwszych dwóch meczach z powodu zawieszenia nie zagra także Raffi Torres. Kłopoty zdrowotne ma Andrew Alberts, ale powinien zagrać, poza tym w obronie jak pisałem są lepsi od niego. Po stronie Chicago od miesiąca nie zagrał Dave Bolland, który jest bardzo ważnym graczem dla tej ekipy. Dave wraca jednak do zdrowia, ostatnio mówił, że czuje się już dobrze i powinien być gotowy na pierwszy mecz. Również Troy Brouwer ma problemy z ramieniem, ale także powinien być do dyspozycji trenera na pierwszy mecz z Canucks.
Trenerzy:
Kolejnym argumentem przemawiającym za Chicago jest osoba ich trenera, który jest o wiele bardziej doświadczony. Wygrał Puchar Stanleya już 2-krotnie, oczywiście w poprzednim sezonie z Blackhawks i w 1996 roku, gdy był asystentem trenera w Colorado Avalanche. W NHL jako trener pracuje już od 13 sezonów, prowadząc swoje ekipy w ponad 1100 meczach, wygrywając ponad 600 z nich. W Chicago podczas 3 sezonów pracy zanotował bilans 97-44-19. Tymczasem Alain Vigneault, trener Vancouver, nigdy nie przeszedł ze swoją ekipą drugiej rundy playoffs. Wczęsniej prowadził Montreal Canadiens i także ta sztuka mu się nie udała.
Przewidywania:
Typuję co najmniej 6 spotkań. Jeśli Crawford da radę, to Chicago może zaskoczyć i ograć Canucks mimo przewagi lodu ze strony Vancouver. Znowu szykują się raczej spotkania overowe, ponieważ potencjał obu ekip w ofensywie i ich gra w powerplayu to zdecydowanie absolutny top NHL. Sharp, który jeszcze w 100% nie wyleczył kolana, może być gwiazdą tej rywalizacji. Skoro w poprzednim sezonie ekipa Flyers zapewniła sobie playoff w ostatnim meczu, a potem doszła do finału rozgyrwek, to i Chicago może pójść tą drogą. Oczywiście Vancouver to silniejsza ekipa niż przed rokiem, ale sezon regularny nic w tym momencie nie znaczy. Teraz presja jest nieporównywalnie większa niż we wszystkich spotkaniach regular season i zobaczymy jak sobie poradzą w tej roli zawodnicy Canucks, tym bardziej, że teraz to oni są zdecydowanymi faworytami i to od nich się wymaga. Jeśli w tym sezonie i w takim składzie nie zawojują ligi to lepszej okazji szybko nie będzie. Wygrany z tej rywalizacji to dla mnie pewny finalista na Zachodzie. Jedno jest pewne, to będzie hokej z najwyższej półki.
źródło: własne
Typy MLB 2012
typ 19
Texas Rangers - Kansas City Royals 1; 1.37
stawka 6j
Typy podane/trafione: 18/8
Postawione: 66,5j
Wygrane: 66,67
Zysk/strata: 0,17j
Yield: 0,25 %
Reklama
Facebook
USSports.pl
on Facebook



