Logowanie użytkownika:
login
hasło
reklama
/ Osób przebywających obecnie na stronie:

Zapowiedź PlaOff : Red Wings vs. Coyotes

13 kwietnia 2011, 22:11; kategoria: NHL; autor: Artur Brzuśkiewicz
Świat idzie do przodu, rozwija się, ale co najmniej jedna rzecz pozostaje niezmienna … Detroit Red Wings cały czas jest wśród faworytów do wygrania Pucharu Stanleya. Nie inaczej jest tym razem, ale trudną się dziwić jeśli popatrzy się na to, jaka generacja hokeistów się tam zebrała. Po raz drugi z rzędu w pierwszej rundzie playoffs na drodze stają im Kojoty z Phoenix. W poprzednim sezonie kibice obejrzeli kapitalną rywalizację i aż 7 spotkań. Czy i tym razem będzie podobnie ?


Regular season:


Phoenix w stosunku do poprzedniego sezonu zanotowało regres jeśli chodzi o osiągnięcia. W sezonie 2009/2010 mieli bilans 50-25-7, strzelili 225 bramek i stracili 202. Teraz sezon regularny zakończyli z bilansem 43-26-13, strzelili 231 goli i stracili 226. Mieli fatalne otwarcie sezonu, w pierwszych 15 spotkaniach mieli bilans 5-5-5. Półmetek rozgrywek zamknęli wynikiem 19-3-9 i nie zanosiło się, że uda im się zakwalifikować do playoffs. Dobry run w drugiej części sezonu i bilans 24-13-4 zapewnił im szósta pozycję w Konferencji i konfrontację z Czerwonymi Skrzydłami. Widać, że Phoenix stracił aż 24 gole więcej niż rok, ale na pewno jakiś wpływ na to miał fakt, że przez długi czas kontuzjowany był Ed Jovanovski, czołowy obrońca Coyotes. Mizernie idzie im gra w powerplayu, wykorzystują tylko 15.9% okazji. Beznadziejnie grają także w osłabieniu, a to już jest zdecydowanie większy problem, jeśli gra się przeciwko Detroit Red Wings. Niwelują tylko 78.4% osłabień, a to naprawdę słaby wynik. W stosunku do poprzedniego sezonu w Phoenix nie ma już Wojtka Wolskiego, najlepiej punktującego gracza poprzedniej kampanii. Kosztem oddania go do Rangers postanowiono wzmocnić defence i ściągnięto Michala Rozsivala. Jeśli chodzi o resztę najlepszych zawodników to w zasadzie bez zmian, z tym że na jednego z najlepszych blue-linerów ligi wyrósł Keith Yandle, który gra świetny sezon i na pewno będzie czołową postacią Phoenix w starciach z Detroit. Do tego Shane Doan, Ray Whitney, Radim Vrbata czy Eric Belanger mogą zaliczyć ten sezon do udanych. Jeśli chodzi o Detroit to jest to prawdziwa konstelacja hokejowych gwiazd. Zanotowali lepszy sezon niż zeszłoroczny. Wtedy mieli bilans 44-24-14, strzelili 229 goli i stracili 216. Teraz mają bilans 47-25-14, strzelili aż 261 bramek i stracili 241. W ofensywie jest więc kolosalna poprawa, ale ucierpiała na tym obrona. To co może jeszcze zastanawiać to fakt, że Red Wings w miarę rozgrywania kolejnych spotkań słabli. Rozpoczęli sezon kapitalnym otwarciem i bilansem 11-3-1 w pierwszych 15 meczach. Półmetek sezonu zamknęli wynikiem 26-10-5, ale w drugiej połówce Regular season ich bilans to tylko 21-15-5, a to pokazuje, że jednak gwiazdy czuły się zmęczone. Kapitalnie radzą sobie w powerplayu wykorzystując 22.3% szans (piąty wynik w lidze), ale w PK jest trochę gorzej, 82.3% (17 rezultat NHL). Jeśli chodzi o poszczególnych zawodników to postacią numer 1 po raz kolejny już jest Nicklas Lidstrom. Zdecydowanie najwybitniejszy obrońca w historii tej dyscypliny, przyszły członek Galerii Sław NHL, sześciokrotny zdobywca nagrody Norris Trophy dla najlepszego obrońcy sezonu jest faworytem do wygrania tej nagrody po raz siódmy w tym sezonie. Miał już kończyć karierę, ale dał się namówić i pokazał, że jest po prostu hokejowym geniuszem. Strzelił 16 goli i zaliczył46 asyst. Był nieoceniony w powerplayu, gdzie zaliczył 39 punktów (trzeci wynik w NHL), z tego 32 za asysty (drugi wynik w NHL). Warto dodać, że rozegrał wszystkie 82 spotkania w sezonie. Na pewno napsuje sporo krwi hokeistom Coyotes w tegorocznych playoffs. Do tego Henrik Zetterberg, który zdobył 80 punktów w sezonie (24G+56A), Pavel Datsyuk 59 punktów w 56 meczach, , Johan Franzen 55 punktów w 76 meczach. Po raz kolejny Detroit pokazało jak szeroką kadrą zawodniczą dysponuje. W powerplayu aż 14 zawodników strzelało gole dla tej ekipy, najlepsi byli Holmstrom, Zetterberg i Datsyuk, którzy zdobyli po 10 bramek. Phoenix czeka ciężka przeprawa, ponieważ nie wystarczy zatrzymać jednego czy drugiego zawodnika. W Detroit w każdym spotkaniu kto inny może przesądzić o losach meczu.


Goalies:


Klucz do sukcesu Phoenix. Podstawowy goalie Ilya Bryzgalov musi stanąć na wysokości zadania. Ilya rozegrał aż 68 spotkań i nie wiadomo czy nie zabraknie mu pary na decydujące mecze postseasonu. Zanotował bilans 36-20-10, 2.48 GAA i 0.921 SV. Przeciwko Detroit ma bilans 8-8-0-5, 2.81 GAA i 0.920 SV. Bez wątpienia należy do czołówki bramkarzy NHL. W Phoenix jednak bardzo wielu oczekuje od niego, że niemal w pojedynkę zatrzyma Detroit, a to bardzo niedobrze dla Bryzgalova. Po pierwsze nie wiadomo, czy wytrzyma ogromną presję, a po drugie nie wiem czy to w ogóle możliwe, aby samym świetnym goaltendingiem przejść taką ekipę jak Red Wings. Jedno nie ulega wątpliwości bardzo dobre występy Bryzgalova to konieczność jeśli chce się przejść Detroit. Z drugiej strony starterem będzie Jimmy Howard, który na pewno nie jest tak dobrym bramkarzem jak Ilya. W tym aspekcie Kojoty mają przewagę. Oczywiście Howard „ogórkiem” nie jest i bronić potrafi, ale zdecydowanie częściej zdarzają mu się też występy słabe. Ogólnie w sezonie rozegrał 63 spotkania i zanotował bilans 37-17-0-5, 2.79 GAA i 0.908 SV. Nie są to statystyki powalające. Przeciwko Phoenix ma bilans 4-0-0-2, 2.41 GAA 0.924 SV, co już wygląda znacznie lepiej. W obu ekipach byłby znaczny problem, gdyby wskutek słabej formy lub co gorsza kontuzji starterów musiał wejść któryś z backupów. Zarówno Jason LaBarbera (Pho) jak i Joey MacDonald (Det) to nie są zawodnicy, którzy zapewnią spokój w bramce i pewność obrońcom.


Defence:


Obie drużyny mają swoich liderów. Po stronie Phoenix to Keith Yandle, natomiast po stronie Detroit oczywiście Niclas Lidstrom. Większą głębię i bardziej doświadczonych hokeistów w obronie ma jednak Detroit. A wiadomo, że akurat w obronie liczy się „experience”. Ekipa Red Wings góruje przede wszystkim ogromnym doświadczeniem, a wiadomo że to jest bezcenne w takich meczach jak za chwilę będą rozgrywane. Brian Rafalski to kolejny mega gwiazdor w obronie. Do tego SA jeszcze Niklas Kronwall, Brad Stuart, Ruslan Salei, Jonathan Ericsson. Po stronie Phoenix wyzdrowiał Ed Jovanovski, co jest dużym wzmocnieniem przed playoffs. Poza tym są jeszcze Adrian Aucoin, Michal Rozsival, Rostislav Klesla. Żaden z tych zawodników nie wygrał Pucharu Stanleya, a w Detroit sam Lidstrom ma 4 tytuły na koncie, Rafalski 3 razy wygrywał Puchar Stanleya, Kronwall i Stuart po razie. Takie doświadczenie w meczach o absolutnie najwyższą stawkę to atut ekipy z Detroit. Gra Detroit w obronie opiera się na czwórce Lidstrom, Stuart, Rafalski, Kronwall. Lisdtrom i Rafalski należą do najlepszych obrońców jeśli chodzi o wyprowadzanie krążka z własnej tercji obronnej, potrafią w kapitalny sposób rozpocząć atak drużyny. Po stronie Phoenix o sile tej formacji decydują Yandle, Jovanovski, Rozsival i Aucoin. Oczywiście grę opartą na skutecznej obronie bardziej preferuje Phoenix i to ma być ich sposób na Detroit. Ale przeciwko grupie fantastycznych kreatywnych zawodników sama obrona to może być jednak za mało. Tym bardziej, że Phoenix w tym sezonie jest mimo wszystko nieco słabsze niż w poprzednim.


Ofence:


Potencjał ekipy Detroit jest zdecydowanie większy niż Phoenix. Tacy zawodnicy jak Henrik Zetterberg, Pavel Datsyuk, Johan Franzen, Todd Bertuzzi, Danny Cleary, Mike Modano, Tomas Holmstrom, Valteri Filpulla tworza potęgę tej formacji. A są jeszcze Jiri Hudler, Kris Draper, Daren Helm, Justin Abdelkader czy Drew Miller. To tylko obrazuje jaka jest siła Red Wings w przedniej formacji. Przy takim zestawieniu ofensywa Coyotes wygląda bladziutko. Prym wiodą Shane Doan, Ray Whitney, Radim Vrbata, Lee Stempniak i Lauri Korpikoski. Są to zawodnicy dobrzy, ale nie bardzo dobrzy. Ich doświadczenie tez jest nieporównywalne z zawodnikami Detroit. Tylko Ray Whitney wygrał Puchar Stanleya. W Detroit takich graczy w ofensywie jest jedenastu! Dobrą wiadomością dla Phoenix jest to , że w pierwszym meczu z powodu kontuzji nie zagra Henrik Zetterberg, który tworzy pierwszą linię ataku z Datsyukiem i Franzenem. Ale Henrik potem wróci i będzie jeszcze trudniej. Naprawdę wszystkie 4 linie Detroit są bardzo produktywne i zawodnicy Phoenix nie będą mogli tracić koncentracji nawet na sekundę. To samo jest w powerplayu. Tak jak pisałem wcześniej aż 14 graczy strzelało bramki dla Detroit podczas przewag. Jeśli tylko Detroit będzie wygrywać wznowienia i trzymać krążek w przez większość czasu to Phoenix będzie miało problem. Phoenix jest bardziej nastawione na szybkie wyjścia z własnej tercji , na kontrataki. Detroit woli dłużej operować krążkiem, spokojnie zdobywać teren, gracze są niezwykle kreatywni, przez wiele lat wspólnej gry wypracowali niesamowity poziom zgrania. Ta formacja zdecydowanie na korzyść Detroit.


Key players:


Może to wydaje się monotematyczne i prozaiczne, ale po raz kolejny muszę wskazać tutaj na bramkarza Phoenix. Ale to są playoffy i tutaj goaltending jest bardzo ważny. Jak się gra przeciwko takiej sile ofensywnej to bramkarz musi być najwyższych lotów. Bryzgalov to elita NHL, tylko tak się zastanawiam Ilya nie będzie za bardzo zmęczony. Bronił w 38 z 41 spotkań w drugiej części sezonu, w 19 z ostatnich 20. Przez to Phoenix do końca musiało walczyć o Postseason Bryzgalov nie mógł dostać za dużo wolnego. To może się odbić w tej rywalizacji. Według mnie bardzo dużo będzie zależało od samych obrońców, którzy będą musieli ograniczyć ilość strzałów oddawanych przez Detroit. Będą musieli spróbować agresywnie zaatakować już w tercji Detroit, aby ograniczyć możliwość spokojnego wyprowadzenia krążka. Natomiast Doan, Yandle, Whitney i Vrbata będą musieli się postarać, aby strzelić co najmniej 2-3 gole na spotkanie, wtedy będzie szansa. Liczenie na to, że Ilya wybroni tą rywalizację według mnie zakończy się porażką. Po stronie Detroit oczywiście kluczowymi zawodnikami jest pierwsza linia ofensywna Zetterberg-Datsyuk-Franzen oraz Lidstrom w obronie. Nawet Howard nie musi bronić kapitalnie, bo jeśli oni będą funkcjonować w ofensywie tak jak powinni to sami zapewnią awans do kolejnej rundy. Klucz do sukcesu Detroit to także utrzymanie poziomu powerplay, ale oto jestem spokojny. Mając tak ogromny potencjał w tej formacji, chyba nawet większy niż San Jose Sharks, będą trafiać w przewagach. Phoenix jeśli chce nawiązać walkę musi po prostu ograniczyć straty do minimum. W innym wypadku, przy ich grze w PK, będzie kiepsko.


Historia spotkań:


W zeszłym sezonie na 7 spotkań jakie rozegrali w playoff 5 wygrała drużyna grająca na wyjeździe. Phoenix mimo iż wtedy miało przewagę własnego lodu to wygrało u siebie tylko pierwszy mecz, potem ponosiło klęski 4-7, 1-4 i w decydującym meczu 1-6. Detroit u siebie wygrało raz 3-0, a dwa mecze przegrali 2-4 i 2-5. Ogólnie w 10 ostatnich bezpośrednich meczach 7 razy wygrywali goście. Patrząc od tej strony przewaga lodu Detroit nie musi być atutem. Najlepszymi w bezpośrednich meczach po stronie Detroit byli Lidstrom i Franzen, po stronie Phoenix Whitney, Korpikoski, Hanzal i Yandle. Detroit ogólnie lepiej w tym sezonie prezentowało się na wyjazdach.


Braki kadrowe:


Phoenix przystępuje do tej rywalizacji absolutnie w pełnym składzie. Nikt nie ma problemów zdrowotnych, wszyscy są gotowi do kolejnego starcia z Czerwonymi Skrzydłami. Po stronie Detroit sytuacja też jest w miarę komfortowa. Grać nie może Chris Osgood, który byłby backupem i na pewno ewentualnie dałby drużynie więcej niż MacDonald. Jednak nikt nie zakłada, że Howard będzie grał słabo i będzie potrzeba ratowani się którymś z rezerwowych. W pierwszym meczu nie zagra Henrik Zetterberg, co już jest dużym osłabieniem. Indywidualnie najlepszy zawodnik ofensywny drużyny Red Wings, najlepiej punktujący, nieoceniony w powerplayu, potrafiący sam wykańczać akcje jak i w kapitalny sposób stwarzać je kolegom. Będzie to duże osłabienie, ale to tylko jeden mecz. Mając taki potencjał w jednym meczu dadzą rade i bez niego. Poza tym grać nie może Thomas McColhum, czyli jeden z rezerwowych bramkarzy. Problemy zdrowotne miał też Niklas Kronwall, ale z pewnością będzie gotowy na mecz nr 1 z Phoenix.


Przewidywania:


W mojej subiektywnej ocenie skłaniam się ku Detroit Red Wings w 6 meczach. Gdyby zdarzyło się tak, że to Phoenix pójdzie dalej to raczej Detroit tą rywalizację bardziej przegra niż Phoenix wygra. Według mnie tylko jeśli gracze Detroit poczują się zbyt pewnie i pomyślą o kolejnych meczach to mogą mieć kłopoty. W innym wypadku powinni przejść Coyotes. Phoenix to nie jest tak mocna ekipa jak w zeszłym roku, Detroit nic nie straciło od poprzedniego sezonu. Tacy zawodnicy jak Franzen czy Lidstrom grają nawet lepiej, dodatkowo jeszcze zwiększyły się możliwości rotacji w ofensywie. Porównując wszystkie atuty obu zespołów to Detroit ma zdecydowanie większą przewagę w ofensywie niż Phoenix w bramce. Obrona Coyotes nie jest aż tak niesamowita, żeby zatrzymać Detroit, gdzie gra nie opiera się na dwóch czy trzech graczach. Nic nie wskazuje też na to, aby nagle Detroit miało zapomnieć jak się strzela gole w PP, co niewątpliwe byłoby szansą dla Coyotes. Jeśli utrzymają poziom z przodu to nawet Howard nie musi rozegrać jakiejś super rywalizacji, a i tak awansują. Moim zdaniem 4-2 dla Red Wings.

źródło: własne


Komentarze:
Brak komentarzy

Nick: 1814 (przepisz kod):
Projekt graficzny: Mateusz Jakubowski, Kodowanie: Piotr Fert, CMS: demstudio.pl
Wszelkie prawa zastrzezone przez USSports.pl (2007-2011) / stat4u