Logowanie użytkownika:
login
hasło
reklama
/ Osób przebywających obecnie na stronie:

Chicago i Miami na 3:0

22 kwietnia 2011, 06:25; kategoria: NBA; autor: Kosma Bisanz
Dwie najlepsze drużyny konferencji wschodniej w komplecie mają szansę zameldować się w drugiej rundzie już w najbliższy weekend, za sprawą dzisiejszych wyjazdowych wygranych.



Indiana w trzecim kolejnym meczu postawiła gościom z "Wietrznego Miasta" bardzo trudne warunki, ponownie ulegając dopiero w zaciętej końcówce. Po osiągnięciu najwyższej, choć ledwie 6 punktowej przewagi na początku drugiej kwarty, dla gości rozpoczęły się spore kłopoty w ofensywie, gdzie duet Rose-Boozer trafił tylko 6 z 28 oddanych rzutów (2 w drugiej połowie), a cały zespół Bulls 39%. Pacers, którzy już nie raz w tym sezonie pokazali się jako nieobliczalna na dystansie ekipa, dziś raz po raz punktowali w pomalowanym Chicago, wygrywając w tym elemencie aż 38-16, jednocześnie tak imponujący bilans pod koszem Bulls, Pacers osiągnęli pomimo kiepskich występów Tylera Hansbrough i Roya Hibberta, którzy solidarnie trafili 3 ze swoich 12 rzutów. Czwarta kwarta to jednak popis duetu Korver - Rose, czyli bliźniaczy scenariusz scenariusz z dwóch poprzednich spotkań. Korver zdobył w tej odsłonie 10 punktów na przestrzeni ledwie 3 minut, a Rose dorzucił 8 punktów, w tym kluczowy layup dający Chicago prowadzenie 86-84. Decydujący o losach meczu rzut za trzy spudłował w ostatnich sekundach zdecydowanie najlepszy gracz Pacers w tym meczu, Danny Granger (21 pkt) i w sobotnią noc gospodarze będą musieli bronić się przed "sweepem".

Takie samo zadanie czeka dzień później Philadelphię 76ers, która w Wells Fargo Center prowadziła niemal bez przerwy przez 3 kwarty, by w czwartej za sprawą runu 13-1 Heat wypaść z meczu, który chyba definitywnie rozwiewa marzenia Sixers o korzystnym wyniku w tej serii. Pomimo double double z 10 asystami i 10 punktami, kolejny raz zawiódł Andre Iguodala, trafiając 3 z 10 rzutów, co sprawia, że "Iggy" w tej serii notuje fatalną skuteczność na poziomie ledwie 28%. Doug Collins i jego podopieczni, podobnie jak w 3 meczach sezonu regularnego, nie potrafili znaleźć sposobu na Dwayne'a Wade'a, który otarł się o triple-double (10 zbiórek i 8 asyst) a do zdobycia 32 oczek (8 w czwartej kwarcie) potrzebował tylko 19 rzutów. "Big 3" zdobyła 75 ze 100 punktów Miami, 15 z 19 asyst, 31 z 50 zebranych piłek, wszystkie 3 przechwyty i 5 z 8 bloków. 6 dotychczasowych spotkań tego sezonu pokazuje więc jasno, że drużyna z Pensylwanii nie ma sposobu na ograniczenie trio z Florydy, i nie zmienia tego nawet świetna defensywa Iguodali na LeBronie Jamesie. Spotkanie nr 4 w niedzielny wieczór o godzinie 19 naszego czasu.

Indiana Pacers - Chicago Bulls 84-88

Philadelphia 76ers - Miami Heat 94-100

źródło: własne


Komentarze:
Brak komentarzy

Nick: 1469 (przepisz kod):
Projekt graficzny: Mateusz Jakubowski, Kodowanie: Piotr Fert, CMS: demstudio.pl
Wszelkie prawa zastrzezone przez USSports.pl (2007-2011) / stat4u