Najboleśniejsza porażka od lat
8 maja 2011, 17:54; kategoria: NHL; autor: Adam Sochacki
Hokeiści Washington Capitals po raz kolejny zawiedli swoich kibiców. Po pewnym przejściu New York Rangers w pierwszej rundzie walki o Puchar Stanley'a wydawało się, że zespół ze stolicy w końcu może osiągnąć sukces. Pierwszy raz od 1998 roku wygrali serię w play-offach w mniej niż siedmiu meczach. Ciekawostka, że od tego czasu była to ich dopiero druga wygrana i... druga nad Rangers. W kwietniu 2008 roku Caps wygrali serię ze Strażnikami 4-3 mimo, że przegrywali już 1-3. W tym roku w rywalizacji między tymi zespołami obyło się bez takiej dramaturgii, chociaż w poszczególnych meczach emocji oczywiście nie brakowało. Wyglądało na to, że Capitals uwolnili się od demonów, które prześladowały ich od kilkunastu lat. Przepowiadano im co najmniej Finał Konferencji. Nic nie zwiastowało nadciągającej katastrofy...
W Pófinale Konferencji Wschodniej Capitals mieli zmierzyć się z Tampa Bay Lightning. Do tego czasu w tej fazie rozgrywek oba zespoły spotkały się tylko raz, w kwietniu 2003 roku. Dywizję wygrał wtedy zespół Błyskawic dlatego miał przewagę własnego lodowiska. Mimo to po dwóch spotkaniach Capitals prowadzili już 2-0 i wracali do Waszyngtonu z nadzieją szybkiego zakończenia rywalizacji. Przegrali jednak cztery kolejne spotkania i pozwolili hokeistom z Tampy wygrać pierwszą w historii ich klubu serię play-off. Rok później Lightning sięgnęli po Puchar Stanley'a, a Capitals dotknęli dna zdobywając zaledwie 59 punktów. Po lock-aucie obydwie drużyny przechodziły ciężkie chwile. Ale to Stołeczni mieli Aleksandra Owieczkina i szybko zbudowali wokół niego zespół, który zaczął dominować. Ale tylko w sezonie zasadnicznym...
W pierwszych play-offach z "The Great 8" Washington Capitals spotkali się z Philadelphia Flyers. Już w pierwszym meczu Owieczkin strzelił gola i zaliczył asystę czym walnie przyczynił się do objęcia przez Stołecznych prowadzenia. Ale były to dobre złego początki, bo po czterech spotkaniach Lotnicy prowadzili 3-1. Caps doprowadzili jeszcze do siódmego spotkania, ale przegrali je po dogrywce i przed własną publicznością pożegnali się z dalszą walką o Puchar Stanley’a.
Rok po tej porażce, w ćwierćfinale Konferencji Wschodniej New York Ranwers, Capitals przegrali dwa pierwsze spotkania u siebie, a później przegrywali już 1-3, ale mimo to pierwszy raz od 10 lat udało im się wygrać serię. Z rozpędu wygrali jeszcze dwa pierwsze spotkania z Pittsburgh Penguins i jeszcze jedno przy stanie 3-2 dla Pittsburgha, ale w siódmym praktycznie nie istnieli i zostali wyeliminowani przez późniejszego zdobywcę Pucharu Stanley'a. "Żaden wstyd" pomyśleli zapewne w Waszyngtonie i dalej robili swoje.
Kolejny sezon piekielnie mocnego ataku i radosnej obrony zakończył się pierwszym w historii klubu President's Trophy, rekordową ilością zwycięstw, rekordową ilością strzelonych goli i... kolejnym upokorzeniem w play-offach. Capitals mimo prowadzanie 3-1 nie byli w stanie zakończyć serii z Montreal Canadiens i odpadli już w ćwierćfinale Konferencji Wschodniej. Zawiedzeni byli kibice, zawiedzeni byli lokalni dziennikarze, zawiedzeni byli trener, manager i właściciel, ale chyba najbardziej zawiedzeni byli sami hokeiści. Porażka praktycznie wygranej rywalizacji przelała kielich goryczy i wiadomo było, że następny sezon musi wyglądać inaczej.
I faktycznie sezon 2010/2011 wyglądał inaczej niż poprzednie. Capitals mocno skoncentrowali się na obronie. W bramce dobrze radził sobie młody duet Semyon Varlamov - Michal Neuvirth. Stołeczni przestali grać widowiskowo, a Owieczkin przestał przewodzić w ligowych indywidualnych statystykach, ale Caps pierwszy raz od ponad 10 lat stracili mniej niż 200 bramek w sezonie. Pierwszy raz od play-offów w 1998 roku, w których doszli aż do Finału, wygrali serię w mniej niż siedmiu meczach. Michal Neuvirth miał najlepsze statystyki wśród wszystkich bramkarzy, a Caps w dwudziestu osłabieniach stracili tylko jednego gola. W rywalizacji z drużyną z Tampy Bay eksperci zgodnie typowali awans Capitals...
Tegoroczna klęska z Lightning jest dużo bardziej bolesna niż te z poprzednich lat. Fiasko sprzed trzech lat można było tłumaczyć niedoświadczeniem zespołu. Dwa lata temu trafili na późniejszych zdobywców Pucharu, którym aż do siódmego spotkania stawiali twardy opór. Za kompromitacją sprzed roku stała niesamowita dyspozycja bramkarza Canadiens - Jaroslava Halaka. Ale Lightning zmietli Stołecznych w czterech meczach nie pozostawiając żadnych złudzeń komu należy się awans do Finału Konferencji Wschodniej. Zdecydowany faworyt został odprawiony z kwitkiem w hańbiącym dla niego stylu.
Co dalej? Na razie nie ma żadnych decyzji, ale najprawdopobniej Bruce Boudreau nie będzie prowadził Washington Capitals w przyszłym sezonie. Trener wyprowadził zespół z kryzysu i osiągnął z nim naprawdę wiele, ale w Waszyngtonie sukcesy w sezonie regularnym już nikogo nie zadowalają. Cztery sezony bez Pucharu dla Owieczkina i spółki to wystarczająco długo aby właściciel Ted Leonis z czystym sumieniem mógł Boudreau zwolnić. Kolejnym ruchem jakiego należy oczekiwać w okresie letnim będzie przebudowa zespołu i zakontraktowanie kilku nowych zawodników. Zmiany są praktycznie przesądzone, ale czy przyniosą oczekiwany efekt? Przekonamy się za rok...
źródło: własne
Typy MLB 2012
typ 19
Texas Rangers - Kansas City Royals 1; 1.37
stawka 6j
Typy podane/trafione: 18/8
Postawione: 66,5j
Wygrane: 66,67
Zysk/strata: 0,17j
Yield: 0,25 %
Reklama
Facebook
USSports.pl
on Facebook



