Logowanie użytkownika:
login
hasło
reklama
/ Osób przebywających obecnie na stronie:

Półfinały PLFA - zapowiedź

2 lipca 2011, 11:56; kategoria: inne; autor: Paweł Kordylewski
Oczy wszystkich kibiców polskiego futbolu amerykańskiego w ten weekend skierowane będą na Wrocław, gdzie odbędą się półfinały PLFA. Kto zmierzy się w VI SuperFinale PLFA? Poniżej słów kilka o każdym pojedynku.

The Crew Wrocław – Seahawks Gdynia

W sobotę, 2 lipca o godzinie 13:30, na stadionie przy ulicy Sztabowej 101 we Wrocławiu, o występ w SuperFinale Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego zagrają The Crew Wrocław i Seahawks Gdynia.

Spotkanie pierwszego i czwartego zespołu po zasadniczej części sezonu, jest też powtórką ubiegłorocznego półfinału ligi. W rozegranym wtedy również we Wrocławiu pojedynku, górą była Załoga, która rozbiła gości z Gdyni aż 49:0. W tym roku możemy spodziewać się jednak bardziej wyrównanego pojedynku. Jastrzębie poczyniły widoczne postępy, w czym pomogła im trójka zagranicznych graczy, która przed sezonem zasiliła ich skład. Nawet to nie uchroniło gdynian przed jeszcze wyższą porażką z The Crew w maju tego roku (7:62). Czy to ma znaczenie dla tego półfinału? - Na pewno nie podejdziemy do półfinału, czując się zwycięzcami jeszcze przed jego rozpoczęciem. Seahawks wykonali kawał dobrej roboty i na pewno będzie to znacznie trudniejsze spotkanie niż to w maju – mówi Jakub Głogowski, prezes The Crew.

W Gdyni również pamiętają jeszcze o tej dotkliwej porażce, ale wiedzą jak wykorzystać ją na swoją korzyść. - Nie ma co ukrywać: zostaliśmy wtedy zmiażdżeni przez chłopaków z Wrocławia. Nie mieliśmy za dużo do powiedzenia po obu stronach piłki – wspomina cornerback Seahawks, Jakub Muraszko. - Nie można zapominać o takich meczach, trzeba się na nich uczyć. Wyciągamy odpowiednie wnioski i jedno jest pewne - coś takiego się już nie powtórzy. Najbliższy mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej – zapewnia. Podobnie uważa rozgrywający Seahawks, Luke Zetazate, który przekonuje, że tamten mecz nie zachwiał jego pewności siebie. - Nadal czuję, że kiedy gramy swój najlepszy futbol możemy pokonać każdego w tej lidze. Jesteśmy o wiele silniejszym zespołem niż pokazaliśmy to ostatnio we Wrocławiu – mówi Kanadyjczyk.

Jak pokazują wyniki Jastrzębi w zasadniczej części sezonu, Zetazate nie przesadza. Gdynianie przegrali tylko trzy spotkania, kolejno z Devils, Eagles i właśnie Crew. Wyrównane było jednak tylko jedno z nich, a poza tym, to właśnie z Załogą Seahawks przegrali najwyraźniej. - Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy faworytami, ale skupiamy się na celu i mocno przygotowujemy, żeby w sobotę sprawić niespodziankę – mówi Muraszko. - The Crew jest bardzo silną drużyną. Trudno wymienić ich najsilniejszą broń, bo dysponują całym arsenałem. Ważne, że my mamy czym odpowiedzieć – dodaje. Z całego arsenału wypadł co prawda zawieszony dwa tygodnie temu guard Maciej Włodarczyk, ale Załoga ma już dla niego zastępcę. - Brak Włodarczyka na pewno będzie kłopotem, ale po kontuzji wraca Michał Górniak więc postaramy się tę dziurę dobrze zapełnić – mówi Głogowski.

Po meczu przerwy do składu gospodarze wraca też rozgrywający Justin Walz. Amerykanin nie zagrał w spotkaniu z Kozłami, w którym ze średnim skutkiem próbował go zastąpić skrzydłowy Mark Philmore. Teraz jeden z najlepszych receiverów tego sezonu wraca na swoją ulubioną pozycję i wierzy, że ofensywa Załogi w takim kształcie będzie niemożliwa do zatrzymania. - Jeśli nasza linia ofensywna da Justinowi wystarczająco dużo czasu na rzucanie piłki, to wątpię, że jest w całej Polsce obrona, która mogłaby sobie poradzić z naszym atakiem podaniowym - przekonuje Philmore, zdobywca trzech przyłożeń w majowym spotkaniu obu drużyn. On i inni skrzydłowi Crew będą prawdopodobnie jedną z najważniejszych broni gospodarzy w tym meczu. - Mają kilku bardzo dobrych zawodników na tej pozycji. Mark Philmore, Mateusz Grzędziński czy Łukasz Sutkowski są wymagającymi przeciwnikami. Nie jest łatwo, ale właśnie o to chodzi! Im lepszy przeciwnik tym większą satysfakcję przynosi rywalizacja – przekonuje Muraszko, który będzie zapewne zmagał się z nimi najczęściej.

Luke Zetazate zwraca z kolei uwagę na innych rywali, których on zapamiętał najlepiej z poprzedniego meczu przeciwko wrocławianom. - Aki Jones sprawiał nam wiele problemów w środku trzyosobowego muru zatrzymującego nasze akcje biegowe. Pomagali też bardzo aktywni safeties, szczególnie Deante Battle. Ale czy nie mają słabych punktów? Każdy zespół je ma, a dodatkowy tydzień, który mieliśmy na analizę filmu z ich spotkań pozwolił na przeanalizowanie większej ilości sytuacji. Wiemy, że czeka nas naprawdę ostre spotkanie – mówi rozgrywający czwartej drużyny ligi.

Dodatkową motywacją dla obu zespołów będzie zapewne fakt, że zwycięzca zagra w pierwszym w historii transmitowanym na żywo w telewizji finale PLFA. - To marzenie każdego czynnego zawodnika – przekonuje Głogowski. Philmore, dla którego granie przy telewizyjnych kamerach nie będzie przecież niczym nowym, dodaje: - Oczywiście, że to zwiększa prestiż tego meczu. Przyjechałem tutaj tworzyć historię i póki co wszystko zmierza w dobrym kierunku, żeby tak się stało. Czyli jego zdaniem to The Crew zagra w bielawskim finale? - Oczywiście, że tak. Nie mam żadnych wątpliwości – mówi skrzydłowy. Wątpliwości ma za to Muraszko, który przekonuje, że jego zespół zrobi wszystko, by wygrać to spotkanie. Czy naprawdę może do niej dojść? - Gdybym w to nie wierzył po prostu nie wyszedłby na boisko – kończy cornerback Jastrzębi.
Spotkanie obu zespołów będzie też kończyło sezon domowy The Crew. Poza stale obecną i lubianą budką z hot-doggami, dodatkowo na stadionie pojawi się też stoisko firmy Starbucks, która jest współorganizatorem akcji charytatywnej prowadzonej przez Fundację Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową. The Crew pomoże tej inicjatywie poprzez zbiórkę pieniędzy i licytacje w trakcie meczu, z których dochód zostanie przeznaczony na rzecz Fundacji.

Devils Wrocław – Warsaw Eagles

W niedzielę, 3 lipca o godzinie 15:00, na mieszczącym się przy ulicy Sztabowej 101 stadionie we Wrocławiu rozegrane zostanie drugie spotkanie półfinałowe w ramach rozgrywek Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I. Devils Wrocław podejmą Warsaw Eagles. Stawką meczu jest awans do VI SuperFinału PLFA, który będzie na żywo transmitowany w telewizji.

Oba zespoły miały już w tym sezonie szansę spotkać się. Wówczas górą byli wrocławianie, którzy pokonali warszawian 36:13. To między innymi dzięki tej wygranej Devils zapewnili sobie atut własnego boiska w półfinałowym pojedynku. Pojedynku, którego stawka jest najwyższa z możliwych - prawo do gry w SuperFinale o tytuł mistrzowski. - Wszyscy zdają sobie sprawę, że cały trud włożony w przygotowanie do sezonu oraz walka w jego trakcie będą zdefiniowane przez to, czy wykorzystamy szansę, jaką nam daje mecz półfinałowy. „Time to Make The Play”, jak to nam powtarza trener Phillip Dillon. Jestem pewien, że nie zawiedziemy naszych kibiców. Ponad stu z nich udaje się do Wrocławia zagrzewać nas do walki - komentuje Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles.

Z ogromnej wagi meczu zdaje sobie sprawę także jeden z liderów formacji defensywnej Diabłów Seweryn Wiśniewski - Nastroje w drużynie są już bardzo bojowe. Wszystkim skacze adrenalina na samą myśl o tym meczu. Widząc rozmach z jakim jest organizowany finał, jest o co walczyć. Już nie tylko dotyczy to obrony mistrzostwa ale również szerokiej promocji klubu.

Dwutygodniowa przerwa po rozgrywkach pozwoliła zawodnikom na wyleczenie ran i zregenerowanie sił przed niedzielnym spotkaniem. W meczu powinniśmy więc ujrzeć obie drużyny w najsilniejszych zestawieniach. - W trakcie sezonu nie da się uniknąć kontuzji, ale dzięki szerokiemu składowi i świetnej postawie wielu młodszych zawodników, nie odczuwamy braków na żadnej z pozycji - przyznaje Iwański. Devils również nie borykają się z poważniejszymi kontuzjami - Większość urazów wyleczyliśmy już na ostatni ligowy mecz, przeciwko Tigers. W tej chwili na liście kontuzjowanych zostałem tylko ja z urazem, którego doznałem właśnie podczas tego spotkania. Mam wielką nadzieję, że będzie mi dane zagrać w półfinale. Gdyby się nie udało, byłby to mój pierwszy mecz oglądany z linii bocznej - dodaje Wiśniewski.
Warszawianie, wzorem swoich lokalnych, drugoligowych rywali - Spartan, przygotowali dla swoich kibiców nie lada niespodziankę, organizując fanom darmowy przejazd na mecz we Wrocławiu. Chętnych nie brakuję. Już zgłosiło się ponad 120 osób. O brak dopingu, nie będą musieli martwić się też gospodarze, których, jak zawsze zagrzewać do boju będzie żywiołowa, wrocławska publiczność. Dla wszystkich fanów futbolu organizatorzy przygotowali szereg atrakcji - konkursy i występy cheerleaderek.
- Spodziewamy się, że Devils będą przygotowani do meczu znakomicie. Myślę, że już pewnie dawno zapomnieli o naszej pierwszej potyczce. W ostatecznym rachunku tylko ten nadchodzący mecz zadecyduje o tym, który z zespołów zagra 17 lipca w Bielawie, w VI SuperFinale. Spodziewamy się walki o każde posiadanie piłki. Mecz zapowiada się, jako fantastyczne widowisko dla kibiców futbolu amerykańskiego w Polsce - dodaje Iwański. - Zarówno Eagles, jak i Devils wyjdą na boisko i dadzą z siebie wszystko, to mogę zagwarantować. Boisko zweryfikuje, kto zasłuży na grę o najwyższe futbolowe trofeum w Polsce - wtóruje mu Wiśniewski.

źródło: Biuro Prasowe PLFA


Komentarze:
Brak komentarzy

Nick: 8533 (przepisz kod):
Projekt graficzny: Mateusz Jakubowski, Kodowanie: Piotr Fert, CMS: demstudio.pl
Wszelkie prawa zastrzezone przez USSports.pl (2007-2011) / stat4u