Logowanie użytkownika:
login
hasło
reklama
/ Osób przebywających obecnie na stronie:

Zapowiedź 9 kolejki PLFA II

4 sierpnia 2011, 10:47; kategoria: inne; autor: Radek Gołąb
Rozgrywki PLFA II dobiegają końca. W najbliższy weekend zostanie rozegrana ostatnia kolejka spotkań. W większości grup znamy już większość rozstrzygnięć, ale pomimo tego emocji na boiskach i trybunach nie powinno zabraknąć.

1.KFA Fireballs Wielkopolska - Husaria Szczecin

W sobotę, 6 sierpnia o godzinie 12:00 w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego PLFA II zespół 1.KFA Fireballs Wielkopolska podejmie na własnym stadionie Husarię Szczecin. Spotkanie rozegrane zostanie na Stadionie Posnanii przy ul. Słowiańskiej 78 w Poznaniu.

Mecz zapowiada się niezwykle interesująco, gdyż od jego rezultatu zależeć będzie, który z zespołów zagra w Rundzie Dzikich Kart. Choć w tabeli Grupy Północnej PLFA II Husaria zajmuje trzecią lokatę i ma dwa duże punkty przewagi nad Fireballs, to w przypadku przegranej więcej niż 6 punktami to 1.KFA awansują do drugiej fazy rozgrywek. W myśl zasad tegorocznych rozgrywek ligowych, w przypadku takiej samej liczby dużych punktów, o wyższej lokacie w tabeli decyduje wynik bezpośrednich starć. Kryterium to będzie miało zastosowanie, gdyż Fireballs i Husaria zmierzą się w tym roku po raz drugi.

- Bardzo dobrze, że o tym kto wejdzie do play-off zadecyduje bezpośrednia konfrontacja. Lubimy mecze o wysoką stawkę – zapowiada Wojciech Andrzejczak, prezes Fireballs. Z drugiego obozu wtóruje mu Przemysław Kazaniecki, prezes Husarii Szczecin - Wszyscy marzymy o zwycięstwie i wiemy że jest ono w naszym zasięgu. O zwycięstwie marzą również poznańscy kibice, którzy w tym roku mogli tylko raz świętować wygraną na własnym stadionie, kiedy to Fireballs pokonali beniaminka Warsaw Werewolves 36:0.

Choć oba zespoły to ligowi weterani i obie ekipy mają już za sobą starty w pierwszej lidze i spadek do PLFA II, to dotychczas w ligowej konfrontacji sobotni rywale zmierzyli się tylko raz - w obecnym sezonie. Wtedy na boisku Husarii gospodarze okazali się lepsi wygrywając 12:6. Teraz Fireballs występujący przed własną publicznością i o najwyższą stawkę będą z pewnością żądni rewanżu. Poznaniacy podchodzą do rywali z dużym szacunkiem. - Z pewnością jest to bardzo wymagający przeciwnik i będzie to trudniejsze starcie niż z początku sezonu. Kolejne mecze pozwoliły przeciwnikom na lepsze zgranie zagrywek, a dodatkowo zawodnicy, którzy cierpieli wcześniej na kontuzje, teraz będą mogli zagrać – analizuje sytuację przeciwników Andrzejczak. - Wiemy że Fireballs dużo pracowali żeby postawić nam wyżej poprzeczkę niż ostatnio, dodatkowo zagrają u siebie. To będzie bardzo dobry mecz. – ripostuje Kazaniecki.

Zwycięzca dwumeczu, którego decydującą składową jest sobotnia konfrontacja, już 20 sierpnia, w Krakowie, zmierzy się z Knights w ramach Rundy Dzikich Kart.

Mustangs Płock - Torpedy Łódź

W sobotę, 6 sierpnia o godzinie 14:00 w Płocku miejscowe Mustangi podejmą Torpedy Łódź. Mecz zostanie rozegrany na Stadionie Miejskim mieszczącym się przy ul. Sportowej 1.

Choć dla obu zespołów to mecz o przysłowiową „pietruszkę”, to pojedynek ten ma szansę stać się jedną z niewielu niespodzianek w bieżącym sezonie PLFA II. Torpedy, które już dwukrotnie miały okazję grać w fazie rozgrywek play-off, tym razem pozbawione są szans na awans. Starcie z Mustangami może być dobrą okazją do udowodnienia drugoligowym kibicom, że łódzcy zawodnicy nie zapomnieli jak gra się w futbol amerykański.
Czy Mustangi zagrają „na pół gwiazdka”? - Być może będą chcieli oszczędzać swoich graczy na kolejne mecze play-off. Nie liczymy jednak na to. Mustangi zagrają przed własną publicznością, więc z całą pewnością bardzo będą chciały popisać się wygraną. – uważa Leszek Cytawa, trener Torped. W obozie rywali panuje podobne zdanie: - W meczach domowych nie gra się na pół gwizdka. Po raz pierwszy zagramy na Stadionie Miejskim w centrum miasta i nie możemy pozwolić sobie na porażkę – zapowiada Paweł Kęsy, trener płocczan.
W tym sezonie Torpedy borykają się z licznymi kontuzjami. Na szczęście dla łodzian i sobotniego widowiska liczba graczy niezdolnych do gry nie powiększyła się. - Plaga kontuzji się u nas nie skończyła. Na szczęście spośród zawodników grających w ostatnim meczu wszyscy są gotowi do gry – zapowiada Cytawa. - Jednak z całą pewnością bardzo będzie brakowało Emila Sowińskiego, Damiana Waszczyka, Jakuba Łyszkiewicza i Rolanda Rzepeckiego – dodaje Cytawa. Mustangi zapowiadają, że wystąpią w prawie najmocniejszym składzie. Kontuzja wyeliminuje z gry Adriana Gąsiorowskiego. W szeregach płocczan zabraknie też Łukasza Chojnackiego i Piotra Kuźniarka, którzy z powodu dyskwalifikacji z meczu ze Spartans będą musieli pauzować jedno spotkanie.

Sobotni mecz, w którym obsadę sędziowską poprowadzi Mikołaj Burzec, komentował będzie prezes Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego Jędrzej Stęszewski.

Warsaw Spartans - Warsaw Werewolves

W sobotę 6 sierpnia o godzinie 19:00 na stadionie Bemowskiego Ośrodka Piłki Nożnej przy ulicy Obronców Tobruku 11 w Warszawie zmierzą się zespoły Warsaw Spartans i Warsaw Werewolves.

To drugie derby Warszawy w tym roku. Poprzednie, zapamiętane jako „Sand Bowl” rozegrano na początku czerwca. Wysoki wynik – 54:6 dla Spartan, nie oddaje tego jak zacięte były pierwsze dwie kwarty. Sprawdza się stara sportowa teza, że mimo czasem sporych różnic między zespołami, mecze derbowe są zawsze zacięte. Jednak od czerwcowej konfrontacji nieco w obu drużynach się zmieniło. Wilkołaki rozpoczynały sezon silnym, prawie czterdziestoosobowym składem z Bartłomiejem Grochowskim jako rozgrywającym.
Do starcia ze szczecińską Husarią Wilkołaki ledwo uzbierały dwie jedenastki a na pozycji quarterbacka wystąpił już Dawid Szurmiej. Warsaw Spartans notują wyraźny progres formy. W dwóch ostatnich spotkaniach ligowych - z Mustangs i Fireballs – Spartanie grali koncertowo. Warszawianom udało się zneutralizować dwa, bardzo groźne w ataku zespoły i jednocześnie zaaplikować rywalom po ponad 40 punktów. Maciej Pobudkiewicz i Witold Wolny zdobyli w tych meczach po trzy przyłożenia i można się spodziewać, że to właśnie oni będą siłą napędową formacji ataku gospodarzy derbów.

Obie drużyny już wiedzą które zajmą miejsce w końcowej tabeli grupy północnej PLFA II. Poniesiona przed dwoma tygodniami porażka ze szczecińską Husarią sprawiła, że Wilkołaki swój debiutancki sezon zakończą na ostatnim miejscu, nawet jeśli w sobotę pokonają lokalnych rywali. Spartanie zaś, są po drugiej, szczęśliwszej stronie drabinki. W meczu na szczycie pokonali płockie Mustangi i zagwarantowali sobie zwycięstwo w grupie oraz bezpośredni awans do półfinału rozgrywek. Co warte podkreślenia drugoligowe Derby Mazowsza w tym roku rozegrały ze sobą zespoły do tej pory niepokonane. Nie tylko rozmiar zwycięstwa – 43:8 ale przede wszystkim gra stołecznej drużyny, każe w nich upatrywać faworyta sobotniej konfrontacji.
Myli się jednak ten, kto myśli że 6 sierpnia kibice będą świadkami „meczu o pietruszkę”. Oba zespoły mają o co walczyć. Werewolves walczą o honor. Do tej pory ani razu nie zaznali smaku zwycięstwa i są statystycznie najgorszym zespołem drugiej ligi. Zarząd Wilkołaków już dawno uprzedzał, że sezon 2011 będzie służył głównie zbieraniu doświadczeń ale na pewno zawodnicy zrobią wszystko by zrzucić z siebie piętno bycia czerwoną latarnią rozgrywek.

Dla Warsaw Spartans wynik derbów ma strategiczne znaczenie dla przebiegu drugiej części sezonu. Wiadomo już, że 3 września br. będą oni gospodarzami półfinału, w którym zmierzą się ze zwycięzcą meczu Knights z trzecim zespołem Grupy Północnej. Spartanie myślą jednak już o finale drugiej ligi i chcąc być jego gospodarzami muszą w korespondencyjnym pojedynku pokonać Gliwice Lions. By do tego doszło, muszą w sobotę wygrać różnicą ponad 50 punktów.

Która z drużyn osiągnie swój cel? Dowiemy się tego w sobotni wieczór na stadionie BOPN Bemowo. Spotkanie, jak wszystkie organizowane przez Spartans, jest imprezą rodzinną. Będą atrakcje dla dzieci, catering oferowany przez Mississipi Blues Real American BBQ, komentarz na żywo oraz DJ. Nie zabraknie również Sparty – nowej maskotki drużyny. Bramy stadionu będą otwarte dla kibiców od 18:00. Spotkanie poprowadzi czwórka sędziowska pod wodzą Wojciecha Ratajczaka.

Radom Rocks – Tychy Falcons

W niedzielę, 7 sierpnia o godzinie 14:00 w Radomiu zostanie rozegrany mecz między miejscowym zespołem Rocks a Falcons Tychy. Spotkanie rozegrane zostanie na stadionie Radomiaka mieszczącym się przy ul. Struga 63.

Ostatnie dwa mecze zespół z Radomia zdecydował się oddać walkowerem. Przed dwoma tygodniami na kilkadziesiąt minut przed spotkaniem zawodnicy Warriors otrzymali informację, że ich goście tego dnia nie przyjadą. Powodem były trudności w skompletowaniu składu meczowego. Pomimo usilnych starań ze strony sztabu szkoleniowego Rocks ten sam scenariusz powtórzył się w ubiegłym tygodniu, kiedy radomianie mieli zagrać w Gliwicach z Lions. W rezultacie radomianie, którym odjęto aż cztery duże punkty zajmują obecnie ostatnią lokatę w Grupie Południowej PLFA II. W obliczu dwóch walkowerów z rządu, przed meczem wielu fanów futbolu amerykańskiego w Polsce zastanawia się czy w ogóle dojdzie do niedzielnego spotkania.

Spekulacje te ucina Tomasz Sętkiewicz, prezes Rocks: - Mecz się odbędzie. W niedziele będziemy mieli tylu zawodników, aby wystąpić przed własną publicznością. Sętkiewicz zdradza również kulisy obecnej sytuacji organizacyjnej Rocks: Sytuacja jest ciężka, znowu musimy budować skład prawie od początku. Musimy przeprowadzić rekrutację, którą już zaplanowaliśmy na połowę września. Wraz z zawodnikami, którzy zostali w szeregach Rocks, nie mamy zamiaru dopuścić do rozpadu radomskiej drużyny i staramy się by więcej osób w naszym mieście zaczęło grać w futbol - wyznaje.

Rocks pomimo kłopotów organizacyjnych są doświadczoną drużyną. W tym sezonie mają oni już na swoim koncie jedną wygraną z innym ligowym beniaminkiem - Saints Częstochowa. Drużynę tę pokonali 22:6. Jest tego świadomy również Paweł Chwedczuk, trener Falcons. Dla nas Rocks są wielką zagadką, więc nie chcemy oceniać szans na wygraną. Na pewno za naszym rywalem przemawia doświadczenie, ale bez wsparcia graczy nie da się tworzyć drużyny. My natomiast na pewno damy z siebie wszystko - zawsze gramy do ostatniego gwizdka, niezależnie od przebiegu spotkania – zapewnia Chwedczuk.

Warriors – Saints Częstochowa

W niedzielę, 7 sierpnia o godzinie 14:30 Warriors podejmą Częstochowa Saints. Spotkanie rozegrane zostanie na stadionie „Walka Makoszowy" mieszczącym się przy ul. Jaskółczej 40 w Zabrzu.

Dla obu zespołów priorytety na ten sezon były zupełnie inne. Saints, którzy występują w tym roku w roli ligowego beniaminka chcą zakończyć sezon i móc świętować chociaż jedno zwycięstwo. Warriors, dla których jest to już trzeci sezon w PLFA od początku mierzyli w play-off i po raz pierwszy zespól ze Śląska zrealizował ten cel. Niezależnie od rezultatu niedzielnego spotkania Wojownicy mają już zapewnione miejsce w Rundzie Dzikich Kart, w której czeka już na nich drużyna Mustangs Płocks.

Choć Saints nie odnotowali w tym roku jeszcze żadnego zwycięstwa, nie zajmują oni ostatniej lokaty w tabeli Grupy Południowej. Ze względu na dwa walkowery ostatnia pozycja należy do Radom Rocks, którzy obecnie przeżywają kryzys organizacyjny. Jednak z Radomia płyną informacje, że tamtejszy zespół dogra swoje ostatnie spotkanie z Falcons, a tym samym powalczy o powrót na wyższą lokatę. W bezpośrednim pojedynku z Rocks, częstochowianie ulegli 6:22. Aby być pewnym utrzymania piątej pozycji, Saints będą musieli powalczyć o wygraną.

Warriors, dla których wynik spotkania nie ma większego znaczenia, analizują swoich niedzielnych rywali. - Saints to bardzo perspektywiczna drużyna. W swoim pierwszym sezonie pokazali, że mogą nawiązać walkę z bardziej doświadczonymi drużynami. Organizacyjnie udowodnili swoją pozycję dobrze przygotowując swój obiekt do spotkań ligowych, nawiązując współpracę z bardziej doświadczonymi drużynami oraz rozgrywając cały sezon bez żadnych wpadek. To nie udaje się czasami drużynom z dużo większym stażem. Dzięki temu Saints mają istotny wkład w budowę dobrego wizerunku futbolu w Polsce – obszernie i zarazem pochlebnie podsumowuje rywali, jeden najbardziej doświadczonych polskich trenerów, szkoleniowiec główny Warriors Wojciech Grzybek.

Zawodnicy z Częstochowy wierzą, że w niedzielnym pojedynku są w stanie sprawić rywalom niespodziankę. - Ciężko pracowaliśmy w ostatnim czasie i mam nadzieje że mimo braku kilku zawodników uda nam się zaskoczyć rywala – komentuje Piotr Mróz, prezes zespołu z Częstochowy. Prezes ma na myśli w szczególności Jacka Wróblewskiego, który nie wystąpi w niedzielnym meczu. Natomiast, jak zdradza trener Grzybek, do najbliższego spotkania Warriors przystąpią z mocniejszym składem niż tym, którym zaprezentowali się w Krakowie przeciwko Knights. Wciąż z powodu kontuzji zabraknie jednak running backa Michała Janusza i liniowego Grzegorza Tkacza.

Czy Święci będą w stanie sprawić jedną z największych niespodzianek w tegorocznych rozgrywkach? Czy przygotowujący się do gry w Rundzie Dzikich Kart PLFA II Warriors nie zlekceważą rywali i postarają się efektownie przypieczętować swój pierwszy awans do fazy play-off? O tym przekonamy się już w niedzielę.


źródło: Biuro Prasowe PLFA


Komentarze:
Brak komentarzy

Nick: 1325 (przepisz kod):
Projekt graficzny: Mateusz Jakubowski, Kodowanie: Piotr Fert, CMS: demstudio.pl
Wszelkie prawa zastrzezone przez USSports.pl (2007-2011) / stat4u