Logowanie użytkownika:
login
hasło
reklama
/ Osób przebywających obecnie na stronie:

NHL 2011/2012: Washington Capitals

8 października 2011, 04:33; kategoria: NHL; autor: Adam Sochacki
Czy sezon 2011/2012 będzie przełomowy dla Washington Capitals? Manager zespołu w letniej przerwie dokonał kilku znakomitych ruchów. Pierwszym z nich było ściągnięcie doświadczonego bramkarza Thomasa Vokouna. Ruch może pozornie dziwny, wszak Capitals nie narzekali na brak zdolnych bramkarzy, Neuvirth, Warłamow czy Holtby to bardzo obiecujący zawodnicy. Ale z niedoświadczonym Neuvirthem nie udało się przebrnąć nawet drugiej rundy play-off, Warłamow ostatnio częściej był kontuzjowany niż grał, a Holtby w NHL rozegrał zaledwie kilnaście spotkań. Georghe McPhee wysłał więc Warłamowa do Colorado Avalanche za wybory w drafcie, a kilka dni później wykorzystał, że na rynku pojawił Thomas Vokoun i podpisał kontrakt ze znakomitym i doświadczonym bramkarzem. W dodatku Czech nie wybrzydzał w kwestii wynagrodzenia bo bardziej niż na pieniądzach zależy mu na sięgnięciu po Puchar Stanley'a u końcu swojej przygody z hokejem. Niestety w tym miejscu dochodzimy do jedynej wątpliwości jaka nasuwa po podpisaniu kontraktu z Vokounem. Nikt nie ma wątpliwości, że jest znakomitym bramkarzem, a jego statystyki robią wrażenie, szczególnie biorąc pod uwagę w jakich występował zespołach. Ale jego doświadczenie w fazie play-off to tylko dwukrotnie pierwsza runda z Nashville Predators w trakcie kampanii 2003/2004 i 2006/2007 i zaledwie trzy wygrane mecze. Oczywiście Predators nigdy nie byli wymieniani wśród faworytów do zdobycia Pucharu Stanley'a, ale przecież to właśnie w tej fazie rozgrywek bramkarze mają stanowią decydujący element i dzięki nim niejednokrotnie kopciuszkowie Ligi sięgali po Puchar. Od kilku sezonów Capitals do kopciuszków już się nie zaliczają, a podpisanie Romana Hamrlika, Troy'a Brouwera i Joela Warda tylko zwiększyło oczekiwania wobec tej ekipy. Do Waszyngtonu po kilkuletniej przerwie wraca też defensywny center Jeff Halpern. Powrót po kontuzji czeka obrońcę Dennisa Widemana, który zeszły sezon skończył pod koniec marca. Nie wiadomo natomiast jak długo potrwa jeszcze absencja Tomieg Poti. Ale nawet bez niego defensywa Capitals wygląda imponująco, a czwórka Green, Hamrlik, Carlson i Wideman będzie groźna dla przeciwników po obydwu stronach lodowiska. O ataku w zasadzie nie ma się co rozpisywać, bo mimo ogromnego spadku w liczbie strzelonych goli w ostatnim sezonie względem poprzedniego (prawie 100), Capitals nie mają prawa mieć problemów ze zdobywaniem bramek. Owieczkin, Semin, Backtrom, Knuble, Laich oraz młody Marcus Johansson w dalszym ciągu będą siać postrach pośród obrońców i bramkarzy swoich rywali. Podczas gry w przewadze bardzo pożyteczny powinien być Roman Hamrlik. W trakcie przerwy letniej Capitals, oprócz wspomnianego wcześniej Warłamowa, opuścili Jason Arnott, Matt Bradley, Marco Sturm, Eric Fehr, Boyd Gordon, Andrew Gordon, Tyler Sloan i Scott Hannan. Patrząc na zmiany w składzie składzie Caps na przestrzeni ostatnich lat można zauważyć rotację weteranów, z której niewiele jednak wynikało. Federova zastąpił Arnott, a teraz przyszedł czas na Romana Hamrlika. Szczęścia w bramce nie przyniósł ani Cristobal Huet ani Jose Theodore, ale zdecydowano się zakontraktować kolejnego doświadczonego bramkarza. George McPhee wierzy, że w końcu odnalazł właściwą mieszankę doświadczenia z młodością. To już kolejny sezon, w którym Capitals na papierze wyglądają bardzo mocno i widzi się w nich jednych z głównych kandydatów do Mistrzostwa. W ostatnich latach nie udawało im się sprostać oczekiwaniom, a jak będzie tym razem? Jedno jest pewne - ten rok będzie przełomowy. Kolejnych upokorzeń w Waszyngtonie po prostu już nikt nie zaakceptuje.

Typ: Conajmniej Finał Konferencji Wschodniej


źródło: własne


Komentarze:
Brak komentarzy

Nick: 8253 (przepisz kod):
Projekt graficzny: Mateusz Jakubowski, Kodowanie: Piotr Fert, CMS: demstudio.pl
Wszelkie prawa zastrzezone przez USSports.pl (2007-2011) / stat4u