Środa w NBA - zapowiedź
24 listopada 2010, 22:34; kategoria: NBA; autor: Kosma Bisanz
Choć w środę kibice będą mieli w czym wybierać jeśli chodzi o spotkania w NBA, to jednak bezsprzecznie uwagę wszystkich przykuwa tylko jeden mecz - starcie na Florydzie, gdzie Orlando podejmie Miami.
vs 

Orlando (9-4) postara się zrewanżować "Żarom" za bolesną porażkę w październiku, kiedy to podopieczni Stana Van Gundy'ego ulegli aż 70-96.
Dziś taki wynik wydaje się bardzo mało prawdopodobny, bowiem goście przeżywają lekki kryzys, a przedsezonowe spekulacje o pobiciu przez nich rekordu zwycięstw w całych rozgrywkach, już można włożyć między bajki.
Orlando po blamażu w pierwszy meczu między obiema ekipami radzi sobie całkiem nieźle, jednak nie trudno zauważyć, że dotychczasowe wygrane Magic to w większości pogromy przeciętniaków, podczas gdy na dobrą sprawę Magic jeszcze nie wygrali z liczącym się w czołówce rywalem. Po wcześniejszej porażce z Jazz, teraz przyszło niepowodzenie w San Antonio (97-106). Wynik nie odzwierciedla jednak do końca przebiegu meczu, w którym to goście z Florydy prowadzili po 3 kwartach, i wysunęli się na prowadzenie także pod koniec 4 kwarty, jednak fantastycznie dysponowani tego dnia na dystansie gracze Spurs przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Cieszyć może kolejny ponadprzeciętny występ Dwighta Howarda, który w przekroju ostatnich spotkań gra zdecydowanie najlepsze, i przede wszystkim kolejne równe występy, w tym 5 z rzędu double-double. Niestety dla polskich fanów, dobra dyspozycja Howarda oznacza, że rola Marcina Gortata w ostatnich meczach jest marginalna. Mecze z Pacers i Spurs to w sumie 17 minut Gortata, przy jednym oddanym rzucie, 2 punktach i 4 zbiórkach. Orlando może przystąpić do tego szlagieru bez Vince'a Cartera, który zszedł ze skręconą kostką w 4 kwarcie starcia ze Spurs, i jego występ dziś jest zagrożony. Zastąpić go może J.J Redick, który po kompromitujących meczach, gdzie nie potrafił trafić więcej niż 1 rzutu z gry, w poniedziałek przełamał się rzucając 11 oczek.
Warto dodać, że na dobry bilans Orlando zapracowało tradycyjnie już świetną obroną, najlepszą w lidze (śr. nieco ponad 91 traconych punktów).
Miami Heat początku sezonu 2010/2011 to duże rozczarowanie, a 6 porażek w 14 meczach to bilans zdecydowanie poniżej oczekiwań przede wszystkim żadnych sukcesu fanów Heat. Prawdziwy szok zafundowali Heat swoim kibicom w ostatnim meczu, przegrywając z Indianą aż 77-93. Wydaje się, że spory błąd popełnił trener "Żarów", wystawiając do składu Dwayne'a Wade'a, który jeszcze rano w dniu meczu nie był w pełni sił. Wade świeżo po kontuzji zaliczył najgorszy mecz swojej kariery, trafiając szokujące 1 z 13 oddanych rzutów, a także ledwie 1 z 5 na linii osobistych, dokładając do tego 5 strat. LeBron James także nie błysnął w meczu z przeciętnymi przecież Pacers, trafiając tylko 2 z 8 prób za trzy i notując aż 6 strat, i jest liderem w tej niechlubnej statystyce w całej lidze. 77 punktów to zdecydowanie najniższy wynik w tym sezonie ekipy Spoelstry, był także kolejnym, w którym Heat wyraźnie przegrali walkę na tablicach, co źle wróży przed starciem z będącymi w czołówce na tablicach Magic. Przy tych wszystkich fatalnych dla Miami statystykach, cieszyć musi postawa Chrisa Bosha, który zalicza kolejne double-double, przy dobrych skutecznościach. Jeśli chodzi o podwójne zdobycze w punktach i zbiórkach, Bosh wciąż jest daleko za plecami dzisiejszego rywala pod koszem, Howarda, który zajmuje 3 miejsce w tej klasyfikacji , Bosh - 24.
Typ: Orlando
źródło: NBA.com / własne





