Poniedziałek w NBA - zapowiedź
20 grudnia 2010, 18:22; kategoria: NBA; autor: Kosma Bisanz
W poniedziałkową noc co najmniej 3 świetnie zapowiadające się mecze. Atlanta podejmie przebudowane Orlando, Miami postara się zrewanżować za niedawną porażkę ekipie Mavericks, a San Antonio podejmie nową drużynę Marcina Gortata, Phoenix Suns.
vs 
Orlando jest na ustach wszystkich interesujących się koszykówką, nie tylko za oceanem, ale i w Europie, po tym jak w sobotę dokonało kompletnej rewolucji w swoim składzie. Generalny Menadżer Otis Smith zdecydował się na kilka spektakularnych transferów, po tym jak Magic, którzy zanotowali świetny początek (15-4), przegrali 5 z 6 ostatnich meczów. Na Florydę sprowadzono Gilberta Arenasa, do Waszyngtonu wysyłając w zamian Rasharda Lewisa, z Phoenix ściągnięto zaś najlepszego strzelca tej drużyny, Jasona Richardsona, a także powracającego do Orlando Hedo Turkoglu i Earla Clarka, w przeciwnym kierunku wysyłając rozczarowującego Vince'a Cartera, a także Michaela Pietrusa i Marcina Gortata. Magic dysponują więc teraz olbrzymim potencjałem strzeleckim, jednak odejście Marcina Gortata oznacza, że w razie urazu lub kłopotów z przewinieniami Howarda, Orlando zostanie z dziurą pod koszem. W sobotnią noc podopieczni Stana Van Gundy'ego z kadrą liczącą 8 zawodników, przegrali z Philadelphią 76ers, a po raz kolejny świetny występ Dwighta Howarda (20 zbiórek, 26 punktów), nie przełożył się na korzystny wynik drużyny.
Atlanta gra w kratkę, przegrywając 3 z kolejnych 6 spotkań. Wczoraj Hawks nie sprostali w wyjazdowym pojedynku New Jersey Nets, ulegając 82-89. Był to czwarty z rzędu mecz, w którym "Jastrzębie" nie potrafiły zdobyć więcej niż 90 oczek. Hawks nieoczekiwanie mają już w swoim składzie Joe Johnsona, który wyleczył kontuzję znacznie wcześniej niż oczekiwano, jednak w dwóch meczach po powrocie Johnson rozczarowuje, trafiając w sumie 9 z 30 rzutów, w tym 2/12 za trzy. Chimerycznie gra także Josh Smith, który gra na słabych skutecznościach, a w niedawnym meczu z Bostonem w 34 minuty gry rzucił...1 punkt. Atlanta tradycyjnie jednak lepiej spisuje się we własnej hali Philips Center, gdzie legitymuje się bilansem 9-5, i wygrała 5 ostatnich meczów.
Typ: Atlanta
vs 
Miami Heat są obecnie najbardziej rozpędzoną, choć wciąż nie najlepszą, przynajmniej patrząc po bilansie, ekipą NBA. Podopieczni Erika Spoelstry od bilansu 9-8, wygrali 12 kolejnych meczów, i tylko 2 zwycięstwa dzielą ich od klubowego rekordu. Heat na świetny bilans pracują przede wszystkim wzorową obroną, co może nieco zaskakiwać, biorąc pod uwagę wielki potencjał trójki Wade-James-Bosh w ofensywie. Tak czy inaczej niemal w każdej statystyce opisującej obronę Miami jest liderem, od ilości traconych punktów ( śr 91,24), przez skuteczność rywali z gry (42,4%) po procent przeciwników na obwodzie (30%). Jednak ostatnie spotkania pokazują, że zadyszka "Żarów" nie jest wykluczona, bowiem mecze z Cavaliers u siebie (101-95) i sobotni z Wizards w Waszyngtonie (95-94) to wymęczone zwycięstwa Miami z jednymi z najsłabszych obecnie ekip ligi.
Dallas jest ostatnim zespołem, który zdołał pokonać ekipę LeBrona Jamesa, także ostatnim, który zdołał rzucić Miami więcej niż 100 oczek. Jednak atut Mavs to podobnie jak u gości, przede wszystkim obrona - Dallas jest trzecią tracącą najmniej punktów drużyną, i drugą, po Miami, jeśli chodzi o skuteczność rywali z gry. W swoim ostatnim meczu Mavericks zatrzymali rywali na 91 oczkach, a rywalem tym była najlepsza ofensywa ligi, Phoenix Suns. Lider zespołu Ricka Carlisle, Dirk Nowitzki, stanie dziś przed szansą prześcignięcia Larry'ego Birda w klasyfikacji najlepszych strzelców NBA, i wskoczenia na 25 miejsce w tym elitarnym gronie. Uczyni to tej nocy, jeśli rzuci przynajmniej 37 punktów, jeśli nie, zrobi to najpewniej jutro na parkiecie Orlando Magic.
Typ: Miami
vs 
Najlepszy obecnie zespół ligi, podejmie najlepszą ofensywę. San Antonio wygrało 8 kolejnych i 23 z 26 spotkań obecnego sezonu, jednak podobnie jak w przypadku Miami - po ostatnich meczach widać spadek formy "Ostróg", bowiem 2 wygrane z Bucks i Nuggets zostały zapewnione game-winnerami Manu Ginobiliego, a ostatni mecz z Grizzlies to męczarnie zakończone dopiero po dogrywce (112-106). Wynik może dziwić o tyle, że goście w tamtym meczu musieli radzić sobie bez najlepszego strzelca, Rudy'ego Gaya. Spurs do wygranej poprowadził tym razem nie ManuGino, a Tony Parker, który zaliczył 37 punktów i 9 asyst, i był to jego drugi świetny występ, po tym jak w Denver zaliczył 24 pkt i także 9 asyst. Gregg Popovich dziś znów będzie musiał sobie radzić bez rewelacyjnego w ostatnim czasie Georg'a Hilla, co zapowiada nam kolejny popis Tony'ego Parkera.
Phoenix Suns po wspomnianych wyżej transferach są pod lupą wielu kibiców w Polsce, jednak debiut Marcina Gortata planowany jest dopiero na czwartek. Tymczasem, w okrojonym składzie, Suns minionej nocy nieoczekiwanie pokonali na wyjeździe Oklahomę City Thunder, a weteran Grant Hill po raz kolejny zadziwił. Hill rzucił 30 punktów przy 11 zbiórkach, a warto zaznaczyć, że tylu punktów nie zaliczył od...2005 roku! Skrzydłowy "Słońc" zaliczył już w tym sezonie 8 spotkań ze zdobyczą co najmniej 20 punktów, i wraz ze Stevem Nashem stanowi swoistą reklamę dla sztabu medycznego ekipy z Arizony.
Typ: San Antonio
źródło: NBA.com / własne





