Piątek w NBA - zapowiedź
31 grudnia 2010, 17:05; kategoria: NBA; autor: Kosma Bisanz
W sylwestrowy piątek NBA nie zwalnia tempa, zaplanowano bowiem aż 8 spotkań. Pokrótce o tym, jak przedstawia się sytuacja przed kilkoma z nich.
vs 
Boston przystąpi do spotkania z Hornets prawdopodobnie poważnie osłabiony, bo poza wciąż niepewnym stanem zdrowia Rajona Rondo, na 2 tygodnie z gry, po kontuzji łydki, wypadł Kevin Garnett. Na pocieszenie dla Celtów pozostaje fakt, że Glen "Baby" Davis, który otrzyma w miejsce Garnetta więcej minut, w tym sezonie spisuje się co najmniej przyzwoicie(śr. 12 pkt i 6 zbiórek w 30 minut gry, 47% z gry).
"Szerszenie" w swoim ostatnim meczu dostały lekcję od podrażnionych mistrzów z Los Angeles, przegrywając 88-103. Chris Paul pozostaje trzecim podającym (Rondo pierwszym), ale także jest liderem w przechwytach, vice-liderem w skuteczności osobistych, i piątym najlepiej rzucającym za trzy graczem. Spotkanie w Boston Garden będzie jednak przede wszystkim pojedynkiem dwóch czołowych defensyw - Boston to pierwsza, a Hornets trzecia siła, jeśli weźmiemy pod uwagę ilość traconych punktów (odpowiednio 91,3 i 92,7 pkt)
Typ: Boston
vs 
Charlotte w dwóch spotkaniach pod wodzą nowego trenera, Paula Silasa, prezentują się znacznie lepiej, wygrywając 2 kolejne mecze, po wcześniejszych 4 porażkach z rzędu, gdy trenerem był jeszcze Larry Brown. W ostatniej wygranej nad Cavaliers zasłużył się przede wszystkim Stephen Jackson, który 38 punktami ustanowił swój rekord w tym sezonie. Warto odnotować także powrót do składu Geralda Wallace'a.
Golden State Warriors są w niezłej formie, porażkę z Atlantą 93-103 poprzedziły bowiem 3 z rzędu wygrane. Na wyjazdach "Wojownicy" są jednak znacznie gorszą ekipą, a na ostatnich 7 pojedynków poza własną halą, wygrali 1 po dogrywce z Sacramento. Monta Ellis rzucił przeciwko Hawks jedynie 12 pkt, jednak wciąż jest to trzeci strzelec na parkietach NBA, wspierany teraz ponownie przez Stephen'a Curry'ego, który powrócił po kontuzji.
Typ:Charlottte
vs 
Los Angeles Lakers pasmo upokorzeń przerwali w Nowym Orleanie, nadspodziewanie gładko odprawiając miejscowych Horents. Wygraną zapewnił przede wszystkim podkoszowy duet Andrew Bynum (18 pkt, 8/12 z gry) i Lamar Odom, który w roli rezerwowego zdobył 24 punkty. Kobe Bryant po ostatnich zawstydzających występach, przeciwko Hornets w końcu nie zdominował poczynań swojej drużyny, trafiając 8 z 14 rzutów i dokładając 4 asysty.
Philadelphia była przyczyną ostatniego rozczarowania Marcina Gortata, pokonując w Phoenix ekipę Suns, aż 123-110, i to bez Andre Iguodali, którego występ jest zagrożony i dziś. Młoda drużyna Douga Collinsa nie po raz pierwszy pokazała jednak, że stanowi obecnie coraz bardziej zgrany kolektyw, w przeciwieństwie do zespołu Sixers sprzed roku, pod wodzą Eddiego Jordana, kiedy to Iguodala był absolutnym liderem swojego zespołu. W Phoenix w końcu dał o sobie znać Evan Turner, drugi numer draftu, który jak dotąd jest w cieniu zawodników wybranych nawet o kilkanaście numerów niżej. Turner rzucił rekordowe dla siebie 23 punkty (9/12 z gry), a cała ekipa przyjezdnych w Arizonie zagrała na wysokim poziomie - 3 graczy zanotowało +22 oczka, a w sumie 7 dwucyfrowe liczby punktów.
Typ: Los Angeles
źródło: NBA.com / własne





